Wywiad z zawodniczką BwW Anną Majewską

Kochamy biegać we Wrocławiu

Wywiad z zawodniczką BwW Anną Majewską

14 października 2014 Wywiad 0

Jedna z naszych najlepszych klubowych zawodniczek wystartowała pod koniec września w Berlin Maratonie. Opowiedziała nam o tym doświadczeniu oraz o samej pasji biegania.

10723060_716766091706598_1109579425_n[1]

Aneta Bukowska: Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z bieganiem?

Anna Majewska: Swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam kilka miesięcy po urodzeniu mojego syna, czyli prawie 5 lat temu. Chociaż wtedy trudno to było nazwać bieganiem, raczej pchałam nieudacznie wózek z dzieckiem.

AB: Czy miałaś jakieś przerwy w treningach spowodowane np. kontuzją?

AM: Po kilku miesiącach „szurania” z wózkiem, wypadłam na ponad rok z jakiejkolwiek aktywności fizycznej, oprócz chodzenia. Kontuzja kręgosłupa dość długo i skutecznie uniemożliwiała mi powrót na biegowe ścieżki. Rehabilitacja, zawziętość i cierpliwość sprawiły, że dziś jestem właśnie tutaj.

AB: Niedawno przebiegłaś swój trzeci maraton. Dlaczego akurat Berlin?

AM: Berlin to zwykły przypadek, a raczej prezent na moje okrągłe urodziny. Wysłałam ankietę jak tysiące innych biegaczy i wylosowali właśnie mnie.

AB: Jakich sytuacji doświadczyłaś na trasie Berlińskiego Maratonu?

AM: Pozytywne odczucia pozostawili we mnie ludzie, kibice, zespoły muzyczne, dzieci z wyciągniętymi dłońmi gotowymi przybić piątkę i naprawdę urokliwe miasto oraz bardzo dobra organizacja. Z sytuacji niemiłych tylko niefortunny upadek na 26km (wpadł na mnie od tyłu dość sporych rozmiarów mężczyzna, który niestety na tym kilometrażu już nie kontaktował). SZKODA, bo do tego momentu biegło mi się idealnie… Tempo, tętno, oddech, siła w nogach, a potem ból kolana zweryfikował wszystko.

10723241_716765741706633_1468452237_n[1]

 

AB: Wiem, że przygotowywałaś się do tego startu bardzo intensywnie. Skąd pomysł na trenera personalnego?

AM: To prawda, przygotowywałam się przez wiele miesięcy, biegałam dużo i intensywnie, ale ostanie 20 dni to codzienny trening z Krzysztofem Ryglem Trenerem Osobistym Wrocław Pose Running. Ostatnio tak podsumował nasze spotkania: „Z Anią zrobiliśmy tyle ile się udało zrobić w tak krótkim czasie przed startem. Niewiele biegania (wyszło nieco ponad 200km), mało eksperymentów, trening raczej ogólnorozwojowy i aktywujący w znacznym stopniu mięśnie posturalne, pod kątem kilkugodzinnego biegu maratońskiego”.

Skąd pomysł na trenera personalnego? Również przypadek, chwila, wspólne spotkanie na biegu, wymiana zdań i uwag jak można jeszcze poprawić swoje możliwości biegowe i tak walczymy z sobą do dziś.

10717621_843781692307505_299097365_n[1]

AB: Jak wyglądała wasza współpraca, czym zajmowaliście się na treningach?

AM: Codziennie zaczynaliśmy trening od kilkukilometrowego wolnego wybiegania, potem na hali crossfit (ćwiczenia ogólnorozwojowe). W zależności od intensywności ćwiczeń robiliśmy jeszcze jedno wybieganie lub kończyliśmy trening. Ćwiczenia były bardzo zróżnicowane, angażowały całe ciało i mięśnie głębokie.

AB: W Berlinie wystartowało ok. 40 tysięcy zawodników. To pięciokrotnie więcej niż w polskich maratonach. Jak odnalazłaś się wśród tylu tysięcy startujących?

AM: Dziś już wiem jak bardzo różnią się biegi kilku od kilkudziesięciu tysięcy startujących. Miałam to szczęście, że poznałam na wejściu Polkę, która od 30 lat mieszka w Berlinie. Pomogła mi ze wszystkim, nie musiałam chodzić z mapą miasteczka biegowego i pytać gdzie co jest. To jest ten bonus kiedy możemy skupić się na samym starcie.

A sam bieg to już czysta gra strategiczna. Myślałam, że wiem wszystko, do momentu kiedy nie zostałam przewrócona.

AB: Czym jest dla Ciebie bieganie? Jak godzisz tę pasję z życiem rodzinnym i zawodowym?

AM: Od przeszło 2 lat bieganie jest dla mnie jak oddech. Nie mogę bez niego żyć. Aby nie naruszać sfery rodzinnej trenuję wcześnie rano ok 6.30, a o 10.00 jestem już w pracy, po 15.00 jestem już tylko mamą i żoną.

AB: Dziękuję bardzo za rozmowę.