Superbieg Polanica

Trzeci bieg cyklu Superbieg – w pierwszym zająłem bardzo wysokie ( jak na mnie ) miejsce w kategorii M40, no i trochę nakręciłem się na dobry wynik w całym cyklu. Co prawda drugi bieg odpuszczony, ale zgodnie z planem, bo żeby liczyć się w generalce wystarczy zaliczyć pięć startów z dziewięciu. Niestety – tydzień wcześniej rozchorowałem się ( ciągle kaszel, smarkanie itp. ), więc z treningów w ostatnich dniach nici, a w dodatku choróbsko cały czas męczyło. :-/ No ale skoro chcę powalczyć, to  impreza do zaliczenia obowiązkowo. Przynajmniej trasa stworzona jakby dla mnie – żadnych krótkich zbiegów i podbiegów, po prostu jedna dość długa wyrypa pod górę, a od półmetka głównie z górki na pazurki ( z jedną małą hopką w końcówce ). Niespecjalnie przygotowany i niezbyt zdrowy zapakowałem się do samochodu i obrałem kierunek na Polanicę.

Podróż poszła szybko i bezproblemowo. Po drodze niewiele kaszlałem, więc zdrówko chyba trochę się poprawiło, zatem od razu humor w miarę niezły. Dzień wcześniej mój dobry kolega i partner z zeszłorocznego Rzeźnika – Grzesiek – zajął drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej na Maratonie Karpacz i jakoś przez całą drogę po głowie chodziła mi myśl, że fajnie by było powtórzyć jego osiągnięcie. Niezbyt to realne, ale nie wiedzieć czemu cały czas o tym myślałem. W każdym razie pomimo świadomości, że do optymalnej dyspozycji mi daleko, głowa cały czas podpowiadała, że będzie dobrze. Zresztą Polanica Zdrój i miejscowy Park Zdrojowy, jako miejsce „bazy” zawodów, to moim zdaniem rewelacyjny pomysł. Można rzucić okiem na Teatr Zdrojowy, czy Pijalnię Wód Mineralnych. Tuż obok mamy też urokliwe uliczki nad Bystrzycą Dusznicką, a tam sporo przyjemnych wizualnie knajpek. No po prostu fajne miejsce. Także przed startem ( lub po ) można się zrelaksować spacerując po okolicy – zdecydowanie jest tego warta. 🙂 A jak człowiek zrelaksowany i w dobrym humorze, to … musi być dobrze!

Czas oczekiwania na start zleciał mi szybko na robieniu zdjęć – tym razem nie uczestnikom zawodów, a pięknej okolicy – i już trzeba było startować! Wiadomo, że będąc nie do końca zdrowym człowiek nie poszaleje, więc ruszyłem dość zachowawczo. Pierwsze dwa, dość płaskie asfaltowe kilometry na spokojnie, tempem około 4:35/km. Potem zaczął się podbieg, na którym kilku zawodników spłynęło – ja dalej dość spokojny i równy bieg, choć na paru krótkich, ale dość stromych fragmentach ( przyznam, że te stromizny były dla mnie zaskoczeniem ) musiałem przejść do marszu. Zaraz za półmetkiem trasa zmieniła się w bardzo błotnisty cross – mimo spokojnego tempa zaczęło mi brakować tchu i … nadal spokojnie biegłem; na tym etapie wyprzedziło mnie dwóch gości, a ja jednego. Ostatni podbieg i widzę, że zawodnik przede mną przechodzi do marszu – odpalam prawie całe rezerwy i doganiam go, a potem wyprzedzam. Na ostatnich metrach wyprzedzony zawodnik prawie mi się rewanżuje, ale tu odpalam resztkę rezerw i udaje mi się wybronić, w efekcie zachowując  pozycję z półmetka. Chyba poszło dość dobrze, tak na oko koniec drugiej, lub początek trzeciej dziesiątki.

Dopiero tuż za metą dotarło do mnie, jak bardzo jestem wykończony. Ledwie powłócząc nogami dotarłem do depozytu, zabrałem swoje rzeczy, a potem poszedłem na makaronik. Cały mokry, jakby mnie kto wodą oblał. Napisałem smsa do mojej ładniejszej połowy, że zaraz wsiadam w samochód i jadę z powrotem, i za chwilę dostałem smsa zwrotnego, ale z datasport, z wynikami. 23 OPEN, 2 miejsce M40! Pierwsza myśl – niemożliwe, powtórzyłem wynik Grześka z wczoraj! Będzie browarek wieczorem. 🙂 Czasu do dekoracji dużo, więc miałem czas jeszcze trochę powłóczyć się po Polanicy ( i popstrykać jeszcze trochę zdjęć ) i zrelaksować. Oczywiście spotkałem też Grześka z Bielawy, którego ostatnio spotykam na prawie każdym starcie ( zresztą na część jechaliśmy razem ) – leciał połówkę i wygrał kategorię M20. Super! Zgarnąłem też z biura zawodów dyplom – bardzo fajnie wykonane, duży plus tych zawodów. Za to pewien minus zauważyłem na dekoracji – dublowanie się nagród. Wychodzi człowiek na podium, ma już medal za ukończenie, ma już medal za podium open, a dostaje kolejny za podium w kategorii – dość dziwnie to wyglądało. No ale może to tylko ja mam takie mieszane uczucia w temacie.

Podsumowując – Superbieg kolejny raz bardzo wysoki poziom organizacyjny, trasa też bardzo fajna, chociaż widoczków raczej niewiele. No i sama Polanica piękna. Także niezależnie od zajętego miejsca bardzo mi się podobało i nadal się dziwię jakim cudem tak mało ludzi startuje w tym cyklu. Jedyny pozytyw tej sytuacji – mam większe szanse na wysokie miejsce na koniec. 😉 Bo póki co w generalce M40 jestem wiceliderem ( serio, serio – i tak, też ciężko mi w to uwierzyć ). Tylko najpierw trzeba jeszcze zaliczyć trzy niezłe starty w pozostałych biegach cyklu, więc – do zobaczenia w Bielawie pod koniec lipca! 🙂

Related posts